<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Ziemniaki z NRD">
<author_1="Jadwiga Zawada">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="11">
<date="1951-11-04">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
List Czytelniczki. Ziemniaki z NRD. Droga „Przyjaciółko"! Jeszcze przed trzema tygogniami martwiłam się co będzie z ziemniakami. Nie można ich było kupić w sklepach spółdzielczych, a na rynku ceny rosły z dnia na dzień. Najpierw były po 60 zł. za metr, polem 80 zł, a potem jeszcze drożej. Niektóre moje sąsiadki wydały ostatnie złotówki, zapożyczyły się, aby zrobić zapas ziemniaków na zimę, bo mówiły: później w ogóle się nie kupi. Przyznam się i ja, że podobnie myślałam. Żałowałam nawet że nie postarałam się o większy zapas. Teraz cieszę się, że nie poddałam się temu zamieszaniu. Bo co się okazało? Po dwóch tygodniach od wydania przez rząd dekretu o skupie ziemniaków, sprawa znacznie się poprawiła. Po pierwsze ziemniaki można już dostać w sklepach spółdzielczych, po drugie zaś u nas w Garwolinie ceny na rynku spadły o połowę, a nawet więcej i nie trzeba już dobijać się do wozów, chłopi sami proszą, aby kupować. Mój maż, który często jeździ służbowo, mówi. że w innych miastach sprawa zaopatrzenia w ziemniaki przedstawia się dobrze. Dzięki akcji rządu przerwana została spekulacja i głupia panika. — Większość chłopów również zrozumiała, że to niegodziwe z robotnika łupić skórę, który z poświęceniem pracuje dla dobra państwa. Przecież, kiedy był nadmiar ziemniaków i zboża państwo specjalnie nie obniżało cen, żeby chłop nie stracił. Mąż mój śmieje się teraz z moich poprzednich obaw, że nie wierzyłam, kiedy tłumaczył mi, że państwo na pewno znajdzie radę na nieurodzaj ziemniaków. I rzeczywiście dekret pomógł bardzo, a już dostawy z NRD były naprawdę przyjemną niespodzianką. 100 tysięcy ton ziemniaków, to nie bagatela. Teraz widzę co to znaczy mieć dobrych sąsiadów. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
